|
|
Unquiet World |
Opowiesc o Hrabim Geoffrey’m Potockim de Montalk slyszymy z ust jego dalekiej kuzynki, ktora zaintrygowana niechecia i zazenowaniem, z jakimi wspominano jego imie w rodzinnych opowiesciach, postanowila odszukac go przy okazji pobytu w Europie, gdzie Potocki osiadl rozczarowany proza zycia (a proze wszelkiego rodzaju mial on w pogardzie) w "Republice Maslanej", jak wyrazal sie rzekomo o rodzimej Nowej Zelandii.
Z rozmow z Potockim, z jego archiwow, a takze publikacji w prasie i wypowiedzi ludzi, ktorzy sie o niego otarli, wylania sie malownicza postac poety, tlumacza, drukarza, pretendenta do polskiego tronu, wyznawcy Apolla, zazartego obroncy wolnosci slowa, ktora to wolnosc przybierala niekiedy forme antysemickich i pro-faszystowskich opinii (choc z zastrzezeniem, ze sa to nie tyle poglady pro-faszystowskie, co anty-sowieckie), erudyty, gaduly, uwodziciela, ktory podbijal serca kobiet nie tylko przystojnym i niekonwencjonalnym wygladem (w latach trzydziestych Potocki zaczal nosic wlosy do pasa i odziewac sie w powloczyste szkarlatne, "krolewskie", szaty), ale takze charyzma, urokiem osobistym i dowcipem.
Choc w mlodosci Potocki zapowiadal sie na niezlego poete, dzis juz niewiele osob pamieta i czyta jego teksty, a ci ktorzy rozpoznaja jeszcze jego nazwisko, kojarza je glownie z ekscentrycznym zachowaniem wlasciciela. Rowniez za zycia Potockiego jego tworczosc nie przyciagala tyle uwagi, co jego burzliwy zyciorys – kontrowersyjny proces o obraze moralnosci publicznej, ktory wzbudzil burze emocji w Londynie w r 1932, rozliczne romanse, nieslubne potomstwo, ubieganie sie o tron polski (Potocki mianowal sie nawet Wladyslawem V, Krolem Polski, Wegier i Bohemii, i nadawal tytuly rycerskie). Trudno sie dziwic, ze przez wielu byl traktowany jak szaleniec, z rozdraznieniem, a w najlepszym wypadku przymruzeniem oka. Kiedy w 1943 roku opublikowal "Manifest Katynski" oskarzajacy Sowietow o popelnienie zbrodni w Katyniu i zarzucajacy Rzadowi Brytyjskiemu swiadome przymykanie oka na poczynania Rosjan, tez nikt go nie wzial na powaznie.
W dlugim zyciu Potockiego (dozyl ponad 90-u lat) niewiele bylo nudnych chwil, przewijaja sie przez nie postaci takie jak Ignacy Paderewski i Virginia Woolf, wiec barwna o nim opowiesc czyta sie jednym tchem. Autorka zbyt czesto powoluje sie na tekst Davida Weeksa i Jamiego Jamesa "Eccentrics" ("Ekscentrycy"), z radoscia klaszczac w dlonie ilekroc udaje jej sie rozpoznac symptomy ekscentryzmu w zachowaniu Potockiego i probujac go za wszelka cene tam zaszufladkowac, nie zwazajac na to, ze to uniknieciu zaszufladkowania Potocki poswiecil zycie, ktore posumowal zdaniem "I've spent my life in being me" ("Spedzilem zycie na byciu mna"). Niekiedy drazni tez subiektywnosc autorki, ktora darzyla kuzyna wielka sympatia i byla pod jego duzym wplywem, wskutek czego odnosi sie wrazenie, ze Potocki, jakiego przedstawia nam, jest taki jak on sam jej sie przedstawil, widzimy go takim, jakim on chcial byc widziany, a niekoniecznie takim, jakim byl. De Montalk nieczesto dopuszcza do glosu tych, ktorych opinia moglaby zburzyc jej obraz niezwyklego, nie rozumianego, dobrotliwego kuzyna, dla ktorego byc poeta znaczylo zyc poezje, a nie ja pisac. Pomimo to, jego biografie warto przeczytac, chocby dla rozrywki i z podziwu dla czlowieka, ktorzy w czasach nasilajacej sie tendencji do uniformizacji i konformizmu mial odwage zyc po swojemu.
Some cats
live in flats
and the backyard
is hard –
but for ours, space abounds:
they have ample grounds
they climb trees
as they please
in the donkey’s pepper they creep
over the wild thyme they leap.
They go where they like
in the rosemary and spike
they roam everywhere
in the perfumed air
unlike those cats
who live in flats.
Count Geoffrey Potocki de Montalk, "Our Eight Siamese" 1973